Walentynki we dwoje... a nawet troje, czyli coś miłego na początek

Nieczęsto pisze się pierwsze posty na blogu, zwłaszcza, gdy jest się blogerem z dosyć długim stażem, przez lata powiązanym z jednym adresem internetowym. Ostatni czas obfitował jednak w wydarzenia, które mają w zwyczaju wywracać całe życie do góry nogami. Od jakiegoś czasu widzę świat w nieco innych barwach i wszystko, dosłownie wszystko kręci się już wokół jednego, małego, szczęśliwego wydarzenia, które miało miejsce kilka miesięcy temu.

Pewnie po tych paru zdaniach część z Was snuje już podejrzenia. ;) Jak widać po tytule posta, tegoroczne walentynki spędziliśmy nieco inaczej, bo we trójkę... a raczej we dwoje i pół, a wszystko za sprawą pewnej małej istotki, którą noszę właśnie pod sercem. Tak! Za kilka miesięcy zostaniemy rodzicami małej, kochanej dziewczynki.



Nasz świat zawirował, a w życiu rozpoczął się pewien nowy rozdział. Dziś po raz pierwszy oficjalnie chwalę się naszym szczęściem i wkraczam w grono przyszłych młodych mam, które zresztą serdecznie pozdrawiam. No i tak samo, jak rozpoczęłam pewien nowy okres życia, piszę do Was na tym nowym blogu, by powiedzieć wszystkim "Dzień dobry". :)









Zapraszam do polubienia mnie na facebooku - MAŁY BIAŁY BLOG

Patrycja

4 komentarze:

  1. Pięknie opowiedziane fotograficznie :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 Będę glitter ciocią. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam i zapraszam do siebie. Ślicznie tutaj... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ślicznie, że do mnie zajrzałaś! Nie ma co zostaję tu na dłużej! :D

    OdpowiedzUsuń

Instagram